Małgorzata Olszewska-Nowicka

BYŁ PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM

Powiedziałam mężowi, że powstaje wspomnienie o Tadeuszu Chęsym i zaproponowano mi napisanie kilku słów. Zapytałam co mam napisać, bo znał go od wielu lat, a tyle myśli w głowie, które trudno uporządkować? Odpowiedział mi: napisz, że BYŁ PORZĄDNYM CZŁOWIEKIEM. Pomyślałam: tak od tego trzeba zacząć, ale w zasadzie można też na tym skończyć, bo wszystko pozostałe z tego wynika.

Dokładnie nie pamiętam daty kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się z Tadeuszem. Był to pewnie rok 1999. Doskonale pamiętam za to samo spotkanie w Drukarni Pozkal w Inowrocławiu. Była to moja pierwsza tam wizyta. Tadeusz z dumą oprowadzał po firmie opowiadając jakie inwestycje już przeprowadził i czego jeszcze ma zamiar dokonać. Nie da się zapomnieć pasji z jaką to robił. Nie była to próżna duma z własnego dzieła, to była zdrowa duma płynąca z miłości do tego co się robi połączona z szacunkiem i miłością do ludzi z którymi się to robi. Pozostało to w mojej pamięci na zawsze i nie ukrywam, że było dla mnie także inspiracją.

Od tego spotkania zaczęła się nasza współpraca i kontakty na wielu płaszczyznach. On zawsze aktywny, zarażał tym po prostu i nie wypadało się nie angażować.

To On zaprosił mnie do udziału w Konferencji Poligrafów tak w 2002, jak i 10 lat później w 2012 roku. To z nim staraliśmy się znaleźć rozwiązania wspierające poligraficzne szkolnictwo zawodowe w ramach Fundacji Rozwoju Kadr Poligraficznych.

Tadeusz potrafił fantastycznie się bawić. Wielokrotnie spotykaliśmy się na Balach Polskiej Izby Druku czy Polskiego Bractwa Kawalerów Gutenberga jak również na środowiskowych Pielgrzymkach na Jasną Górę inspirowanych przez tę właśnie organizację. Nie można też pominąć regularnie organizowanych przez Drukarnię Pozkal Dniach Drukarza czy celebrowania wszelkich rocznic. To były okazje do niezapomnianych wspomnień.

Zawsze – co dziś nie jest takie oczywiste – z miłością i dumą mówił o rodzinie. Podziwiałam związek jaki tworzył z Żoną, miłość do niej widoczną praktycznie we wszystkim, bez powszechnego dziś publicznego demonstrowania uczuć.

W moim przekonaniu wszystko co budował – tak prywatnie jak i zawodowo –  miało solidne fundamenty, a to jest podstawą do przetrwania przeciwności losu z jakimi się w życiu spotykamy.

Odejście Tadeusza odebrałam jak odejście kogoś bardzo bliskiego, jak członka rodziny.

Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, to pewnie prawda, ale są osoby które trudno zastąpić, a na pewno nie da się o nich zapomnieć. Do nich właśnie należał Tadeusz Chęsy. Wciąż trudno mi myśleć o nim w czasie przeszłym.

Małgorzata Olszewska-Nowicka