Janusz Kutta

Vir bonus

Inżyniera Tadeusza Chęsego poznałem na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. To poznanie szybko zamieniło się w przyjaźń, która trwała kilkadziesiąt lat, lecz mam wrażenie, jakby trwała całe życie. To pewien rodzaj porozumienia ponad słowami tkwiący w naszej podświadomości. Pewnych rzeczy nie musieliśmy sobie tłumaczyć.

A potem miałem możliwość poznania czcigodnej małżonki Tadeusza- Ewy, rdzennej Kujawianki i Jego dzieci, Justyny i Artura. Z kolei Chęsowie poznali moją żonę, także Ewę i nasze dzieci. Przyjaźń poszerzyła się i pogłębiła. Odwiedzaliśmy się, uczestniczyliśmy w różnych uroczystościach rodzinnych, spotkaniach oficjalnych i zupełnie prywatnych z niezapomnianymi Dniami Drukarza i Koncertami Noworocznymi na czele.

Mnie z Tadeuszem połączyły dwie sprawy: miasto Inowrocław i książka. Tadeusz, Kujawianin rodem z Bydgoszczy osiadł na stałe w Inowrocławiu i całe życie służył temu miastu. Ja, torunianin, rozpocząłem w nim w 1963r. pracę zawodową jako nauczyciel w znakomitym Technikum Mechaniczno- Elektrycznym, którą kontynuowałem w Liceum Ekonomicznym, skąd później przeniosłem się do Bydgoszczy. U podłoża naszej przyjaźni tkwiła bez wątpienia książka.

Tadeusz, inżynier mechanik, zatrudniony w fabryce maszyn Inofama, przeniósł się do Drukarni Kujawskiej, gdzie odpowiedzialny był za technikę – stan urządzeń i maszyn drukarskich. Później, już w nowej rzeczywistości, stał się właścicielem Zakładu Poligraficzno-Wydawniczego POZKAL, który stale modernizowany i wyposażany w nowoczesne maszyny drukarskie rychło zdobył mocną pozycję w poligrafii polskiej, często nagradzanym. W Jego Zakładzie swoje książki drukowały renomowane oficyny by wymienić tu Wydawnictwo Literackie i różne wydawnictwa prawnicze.

W POZKALU również drukowane były moje książki, m.in. Druga Rzeczpospolita i Kaszubi 1920- 1939, Policja w Polsce Odrodzonej. Wielkopolska i Pomorze 1918-1922, Kościół katolicki w Bydgoszczy. Kalendarium, dedykowany Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II oraz dwie książki o adwokaturze bydgoskiej. Z Policją, złożoną już do druku wiąże się uwaga Tadeusza: „O czym Ty piszesz, o jakiejś policji. Kto to będzie czytać. Napisz dobry kryminał, ja to wydam w dużym nakładzie; obaj będziemy zadowoleni”. Opinia Tadeusza, jak zwykle jasna i dobitna. Tylko gorzej z jej realizacją. Niestety, nie mam talentu Georgesa Simenona i umiejętności śledczych komisarza Maigreta.

Temu człowiekowi czynu, w pewnym momencie ukochana poligrafia i książka już nie wystarczały. Zwrócił uwagę na inowrocławski kompleks uzdrowiskowy SOLANKI, przeżywający duże trudności. Dobrze funkcjonujący POZKAL przeszedł pod pieczę syna Artura, a Tadeusz pomny tradycji SOLANEK i ich znaczenia dla miasta, stał się ich właścicielem. Natychmiast przystąpił do przywrócenia ich do aktywnego życia, co skutecznie realizował do ostatnich swoich dni. A jeśli SOLANKI, to również piękny park je okalający. Przy czynnym Jego udziale, ta urocza część miasta została odnowiona, zmodernizowana i wzbogacona o tężnie. Z nieukrywaną czułością, a i w pełni zasłużoną dumą oprowadzał nas po tym pięknym parku, snując kolejne plany.

Mimo licznych obowiązków zawodowych znajdował czas na niezwykle aktywną działalność społeczną. Prezesował Towarzystwu Przyjaciół Inowrocławia, którego był jednym z założycieli, udzielał się w Polskim Towarzystwie Turystyczno- Krajoznawczym, Inowrocławskim Towarzystwie Muzycznym „Pro Arte”, Stowarzyszeniu im. Księcia Kazimierza, Rotary Club. Rodzi się pytanie, jak on to wszystko godził? Nie wolno wreszcie zapomnieć o działalności dobroczynnej Tadeusza. Czynił dobro nie afiszując się. W pełni zasłużył na tytuł vir bonus.

Tadeusz był niewątpliwie zwolennikiem postępu. Fascynował go rozwój wiedzy i techniki, postęp cywilizacyjny najogólniej mówiąc. Nie ukrywał przy tym niepokoju związanego chociażby z problemem sztucznej inteligencji. Patrząc w przyszłość nie zapominał przecież o tradycji i jej sile. To sprawiało, że w swojej działalności nawiązywał do zjawisk i postaci z tradycji narodowej, również lokalnej – kujawskiej i inowrocławskiej.

Miał On swój znaczący udział w przywracaniu pamięci o wielu postaciach zapisanych na kartach historii miasta. Ten człowiek o umysłowości bliskiej naukom ścisłym znakomicie rozumiał, że to ludzie są prawdziwymi twórcami dziejów. Zawsze urzekały mnie Jego wywody o bohaterach z przeszłości, którzy chcieli być użyteczni dla kraju. Bliski był mu patriotyzm pracy, tak charakterystyczny dla Wielkopolan, także Kujawian i Pomorzan.

Tadeusz, człowiek niezwykle skromny za swoją służbę nie szukał pochwał i nagród. Praca była dla niego jedną z najwyższych wartości. Liczyła się jej jakość i użyteczność. Tę Jego służbę na rzecz ukochanego miasta docenili Inowrocławianie, nadając mu swoją najwyższą nagrodę- Honorowe Obywatelstwo Inowrocławia.

Pamiętając, że pamięć ludzka jest ulotna, gromadził z dużą starannością i znawstwem materiały obrazujące i dokumenujące działalność POZKALU.  Temu celowi służyło wydzielone pomieszczenie, swoisty salon tradycji. Przyjmował w nim gości. Z rozrzewnieniem wspominam rozmowy z Tadeuszem w tym salonie.

Bogu dzięki, że na mojej drodze życia spotkałem tego dobrego Człowieka, który swoimi czynami mógł obdzielić wielu.

prof. dr hab. Janusz Kutta