Elżbieta Jakubowska

Książki i muzyka

Bardzo wiele lat temu zaczęłam organizować w naszym Towarzystwie Naukowym wydawnictwo prawniczo – ekonomiczne. Szukałam kontaktów z drukarniami – wówczas zwróciłam się do osoby od lat zaprzyjaźnionej czyli Pana śp. Zbigniewa Chmiela, osoby bardzo kompetentnej i znanej w środowisku drukarskim.

Właśnie od niego uzyskałam odpowiedź jak zwykle jasną i rzetelną. Tak jest w Inowrocławiu  drukarnia Pana Tadeusza Chęsego, nazywa się POZKAL i mieści się przy ul. Jaśkowskiego. Zostaliśmy Pan Chęsy i ja sobie przestawieni. Po krótkiej niezwykle konkretnej rozmowie dotyczącej ewentualnej współpracy okazało się, że cała „trójka” pan Chęsy, pan Chmiel i ja pracujemy na tej samej „częstotliwości”. To spotkanie, te kontakty, ustalenia to było moje największe szczęście.

Od tych Panów ZBYSZKA i TADZIA uczyłam się i poznawałam rynek wydawniczy, a także przepisy obowiązujące w tej branży. Od Zbyszka wiedzy drukarskiej, a od Tadzia współpracy z ludźmi biznesu, a nade wszystko kreatywności i otwartości na wiele nowych czasami zwariowanych pomysłów biznesowych.

Byłam pewna, że jak mi Tadziu doradzi to nie popełnię błędu. Za to wszystko byłam i jestem zawsze szczerze wdzięczna. Współpracując mogłam obserwować i uczyć się tego co najcenniejsze w działalności zawodowej, czyli lojalności, uczciwości, odpowiedzialności za dane słowo i pełnego zaufania.

Natomiast muzyka to zupełnie prywatna sprawa. Tak się składało, że na zakończenie rozmów służbowych „zanudzałam” Pana Tadeusza Chęsego opowieściami o moich zainteresowaniach operowych i podróżach po europejskich teatrach operowych. Tadziu był na tyle miły, że słuchał tych opowieści cierpliwie. Mam nadzieję, że specjalnie nie nudziłam. Miałam na uwadze że czas to pieniądz.

Jest jeszcze jedno wspomnienie. Otóż wraz z mężem spotykaliśmy Państwo Ewę i Tadeusza Chęsych przez kilka lat na koncertach sylwestrowych w Operze Nowa w Bydgoszczy. W przerwie, w foyer była lampka szampana kilka miłych zdań oraz noworoczne życzenia. Za każdym razem oprócz życzeń zdrowia wyrażaliśmy także pragnienie, a może marzenie ,,że byłoby pięknie móc uczestniczyć w koncercie sylwestrowo-noworocznym w Operze Wiedeńskiej”. Mieliśmy wspólnie zdanie, że byłaby to prawdziwa wielka uczta dla ucha i ducha.

Niestety nie było dane Tadziowi doznać tych wzruszeń — nam zresztą też.

Dziękuje Ci Tadziu za życzliwość, za dobre serce i słowa oraz wyjątkowo cenne rady.

Ela i Wiesiek z Torunia