Krzysztof Broniewicz

Ludzie żyją tak długo, jak długo inni pielęgnują pamięć o nich myśląc i kochając

O WOJSKU I NIE TYLKO

Nasze drogi zeszły się z potrzeby chwili w 2000 roku. Nie sądziłem wtedy, przy pierwszym spotkaniu, że nasza znajomość, która później przerodziła się w przyjaźni, będzie trwała aż do…. Świat drukarni, który wtedy zobaczyłem po raz pierwszy, był dla mnie zupełnie czymś nowym, wręcz egotycznym. Dla mnie, żołnierza, który całe życie spędził „w kamaszach”, każda osoba i każda rzecz w drukarni budziła moją wielką ciekawość.

Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że Tadeusz przejął drukarnię raptem trzy lata wcześniej.
Z każdego zakamarka wyłaniały się relikty PRL-u, co nie przeszkadzało pod rządami „Szefa” w sprawnym funkcjonowaniu drukarni pod tajemniczą dla mnie (wtedy) nazwą „Pozkal”.
Szybko okazało się, że na wielu płaszczyznach działania mamy wiele sobie do przekazania.
Szybko też, pomimo pewnej różnicy wieku, Tadeusz zaproponował mi przejście na ty, co dla mnie zawsze jest formą dużego zaufania i jednocześnie zobowiązaniem do lojalności wobec siebie.
Przez te wszystkie lata miałem okazję spotykać Szefa o różnych porach w różnych miejscach firmy. W tych swoistych obchodach drukarni zawsze interesował się każdym szczegółem produkcji i jego zabezpieczeniem, rozmawiają z pracownikami nie tylko o wykonywanej pracy ale o ich sprawach osobistych.

Tadeusz nie cierpiał marnotrawstwa materiałów i czasu – zawsze coś przestawiał, usprawniał, ulepszał bądź poprawiał.

Na moich oczach drukarnia przechodziła swoistą metamorfozę – stary sprzęt był zastępowany nowoczesnymi maszynami o dużej wydajności, Szef wdrażał nowe formy druku, zmieniała się organizacja pracy i komunikacji. Na każdym kroku widać było zmiany wprowadzane sprawną rękę Tadeusza. Miał też rzadki dar zjednywania sobie ludzi, którzy darzyli swojego Szefa nie tylko szacunkiem ale i zaufaniem, a on dbał o swoich pracowników jak tylko potrafił najlepiej.

Tadeusz był i zawsze pozostanie w mojej pamięci jako wielki patriota, zarówno w wymiarze naszej małej ojczyzny jaką jest Inowrocław ale również jako Polak. Swoją patriotyczną postawę prezentował w różny sposób, ale ten najbardziej oczywisty i najprostszy był najbardziej wzruszający – budynek drukarni zawsze wyróżniał się dziesiątkami biało – czerwonych flag łopoczących na wietrze w czasie uroczystości patriotycznych i obchodów świąt narodowych.

Wojsko darzył olbrzymim szacunkiem i uznaniem. Często mi powtarzał „Krzysztof jak ja bardzo was podziwiam za ten ład, porządek, dyscyplinę i za tę gotowość do służby przez całą dobę”. Powtarzał to wielokrotnie zwracając się do mnie też „ generale”, bo taka ksywa przylgnęła do mnie w firmie. Nawet wiem kto to wymyślił.

Często spotykaliśmy się na uroczystościach wojskowych i patriotycznych z udziałem wojska. Z wielkim podziwem obserwował defilujące pododdziały, a szczególny zachwyt wzbudzały u niego występy orkiestr wojskowych i pokazy musztry paradnej.
Jako przedsiębiorca i patriota był zawsze gotowy do ponoszenia świadczeń na rzecz obrony kraju.
Wspierał wiele naszych wojskowych inicjatyw, szczególnie tych związanych z drukiem okolicznościowych wydawnictw jednostek wojskowych i mojej komendy.

Tadeusz Chęsy otrzymuje odznaczenie z rąk ppłk. Krzysztofa Broniewicza

Miałem zaszczyt, w imieniu ministra Obrony Narodowej, odznaczyć Tadeusza medalem „Za zasługi dla obronności kraju”. Uroczystość odbyła się w izbie tradycji Wojskowej Komendy Uzupełnień w Inowrocławiu przy ulicy Dworcowej, której przez 9 lat byłem komendantem. Z tej uroczystości najbardziej zapamiętałem wzruszenie widoczne na twarzy Tadeusza w czasie aktu dekoracji. Podkreślam to dlatego, że uhonorowano go wieloma większej rangi odznaczeniami a jednak to nasze wojskowe, traktował ze szczególną atencją.

Tadeusz bywał częstym gościem na naszych spotkaniach koleżeńskich i był zawsze przygotowany – nie jednak w taki sposób jak czytając te słowa możecie sobie w pierwszej chwili pomyśleć. Tadeusz przynosił ze sobą teksty swoich ulubionych utworów muzycznych i za jego sprawą „lekko” rozbawione towarzystwo przeistaczało się w zgrany chór donośnymi głosami śpiewając „Kochajmy się – bo takie chwile już nie wrócą …” czy też „ Usta milczą, dusza śpiewa…” Ech, łza się w oku kręci.

Tadeusz jako wybitny miłośnik muzyki operowej był wielkim fanem Koncertów Sylwestrowych organizowanych przez Operę Nova w Bydgoszczy. Tak się przez wiele lat składało, że mijaliśmy się w tę szczególną noc przed wejściem do opery. Tadeusz był już po koncercie a ja dopiero szykowałem się do uczty muzycznej. Zawsze jednak wrażeniami wymienialiśmy się w następnym roku.

Szczególne miejsce w moich wspomnieniach o Szefie zajmuje Anastazewo – jego magiczne miejsce na ziemi. W czasie kultowych już pojedynków siatkarskich, które tam się odbywały Tadeusz zamieniał się w rasowego kibica. Z wielkim zapałem kibicował grającym, którzy na świetnie przygotowanej murawie wykonywali czasami karkołomne ewolucje, cały czas dbają jednak aby po meczu nie zabrakło dla nas czegoś dla ciała i dla ducha. No i oczywiście po meczu zbiorowa kąpiel w jeziorze Powidzkim, którego temperatura wody nie zawsze zachęcała do kąpieli.

Moje pożegnanie ze służbą.

Dziękuję Ci Szefie za to, że dzięki Tobie stałem się częścią braci drukarskiej, za to że mam tam dzisiaj wielu oddanych przyjaciół na których mogę zawsze liczyć – Artura, Michała, Bogdana, Waldka, Wiesław i wielu innych. Jestem dumny z tego, że jestem z wami. Dziękuję Ci za to, że wraz z nimi byłeś przy mnie w ważnych momentach mojego życia. Nie mówię dzisiaj żegnaj lecz do zobaczenia, bo wierzę, że gdzieś tam z góry w swoim zwyczaju z troską przyglądasz się temu co dzieje się w firmie, z miejscu do którego wcześniej czy później dotrze każdy z nas.

Tak więc Tadeusz do zobaczenia.

ppłk rez. Krzysztof Broniewicz

Inowrocław, w maju 2021 roku.