Bronisław Majewski

BYDGOSZCZANIN, KTÓRY POKOCHAŁ INOWROCŁAW ZE WZAJEMNOŚCIĄ

Moja znajomość z Tadeuszem Chęsym trwała dość długo, nawet trudno mi sobie przypomnieć, kiedy się zaczęła, zapewne gdzieś na przełomie tysiącleci. Mieliśmy stały kontakt, spotykaliśmy się dość często. Mogę powiedzieć, że był jednym z moich najbliższych przyjaciół, chociaż w niektórych sprawach mieliśmy zupełnie inne poglądy. Był bardzo aktywną osobą realizującą się w wielu dziedzinach życia, posiadał wiele zainteresowań, był człowiekiem  ambitnym o niespożytej energii. Bardzo mnie zaskoczył, kiedy poinformował, że kupuje „Solanki” Uzdrowisko Inowrocław. Dziwiłem się, że chce prowadzić dwa duże przedsiębiorstwa – uzdrowisko i drukarnię.

 Mówiąc o jego niespożytej energii, mam na myśli działalność w wielu organizacjach społecznych, takich jak: Towarzystwo Miłośników Miasta Inowrocławia (jako prezes), Stowarzyszenie Księcia Kazimierza Kujawskiego, Naczelna Organizacja Techniczna, stowarzyszenia poligraficzne i wiele innych, które trudno byłoby tu wymienić. Jakakolwiek inicjatywa społeczna rodziła się w mieście, tam zawsze musiał być Tadeusz, aktywnie działać i wspomagać. Był osobą bardzo wrażliwą, pomocną dłoń okazywał każdemu, kto jej potrzebował.

 Jego firmowe dziecko Pozkal jest obecnie jedną z najlepszych drukarni w Polsce. Ostatnie 10 lat intensywnie zajmował się  uzdrowiskiem „Solanki”, które zmienia swój wygląd co dnia. Tadeusz marzył o tym, że kiedyś będzie ono również wizytówką naszego miasta.

Znałem go  dobrze, ponieważ wspólnie braliśmy udział w wielu spotkaniach koleżeńskich i społecznych. Tadeusz był człowiekiem bardzo otwartym, życzliwym, z poczuciem humoru. Dla mnie osobiście współpraca z nim była wielką przyjemnością.

 Odszedł  człowiek wpisany na zawsze w społeczno-kulturalny krajobraz i życie naszego miasta. Honorowy Obywatel Inowrocławia, Inowrocławianin 2010 roku, bydgoszczanin, który pokochał Inowrocław ze wzajemnością.

***

Jak już wspominałem na wstępie, Tadeusz był doskonałym menadżerem z bardzo perspektywiczną wizją funkcjonowania firmy. Świadczy o tym  chociażby fakt, że stojącą na krawędzi upadku  Drukarnię Kujawską  nie tylko uratował od bankructwa, ale w ciągu kilku lat zbudował zakład należący do ścisłej czołówki krajowej, jakim jest do dziś Drukarnia POZKAL. A że miał niespożytą energię, świadczy fakt zakupu w 2010 roku drugiego dużego przedsiębiorstwa,  jakim są „Solanki” Uzdrowisko Inowrocław. Byłem naocznym świadkiem przemian, jakie zachodziły w Solankach. Prowadziłem tam wykłady dla kuracjuszy na temat uroków i historii starego Inowrocławia, a Biuro Turystyczne PIAST, którego jestem właścicielem, organizowało wycieczki dla kuracjuszy do Biskupina, Gniezna, Lichenia i Torunia. Pozytywne zmiany, jakie dokonały się na przestrzeni 10 lat w funkcjonowaniu uzdrowiska, dostrzegali również jego stali bywalcy. W rozmowach z kuracjuszami po moich  prelekcjach słyszałem wiele pochwał  pod adresem organizacji i wysokiego standardu sanatorium. Dużą zasługą Tadeusza była pomoc w wydaniu moich publikacji regionalnych dotyczących Inowrocławia. W POZKALu wydrukowałem całą serię 9 książek pod nazwą „Uroki Starego Inowrocławia”. Jak dziś wspominam, Tadeusz był osobą, która najbardziej mnie mobilizowała do opisywania wspaniałej i bogatej historii naszego miasta. Osobiście interesował się, aby dane pozycje były gotowe na czas organizowanych promocji, które zazwyczaj miały miejsce w POZKALu, kawiarni Dolce Vita lub Sali Bursztynowej w „Solanki” Medical SPA.

Tadeusz był wesołym i wspaniałym człowiekiem, co nie było może widoczne przy pierwszym kontakcie z jego osobą, potrafił bawić się na luzie w każdym towarzystwie. Bywaliśmy wielokrotnie na męskich, towarzyskich spotkaniach osób związanych z drukarnią Pozkal oraz Biurem Turystycznym  PIAST. W 2016 roku zorganizowałem w gronie bliskich mu kolegów i przyjaciół jego 70. urodziny w naszej ulubionej restauracji Nad Stawkiem z występem zespołu górniczego „Karliki”. Była to  sympatyczna, niezapomniana impreza, która na zawsze pozostanie- myślę, że nie tylko w mojej – pamięci. Były wspomnienia samego jubilata, konkursy i co może trochę dziwić, ale jeszcze w tym wieku Tadeusz  nieźle radził sobie ze skakanką.

Był osobą, która potrafiła skupiać i przekonywać do realizacji  swoich planów wiele osób. Widać to było na przykładzie Pozkalu, gdzie jego wiernymi „rycerzami” byli: Bogusław Cilski, Michał Palacz, Waldek Buszkiewicz oraz oczywiście syn Artur i synowa Agnieszka, nie ujmując zasług wielu innych bardzo oddanych i wiernych pracowników drukarni. 

W PRL-u,  trochę już odległych czasach (dziś tak krytykowanych), było mało pieniędzy, a wiele zapału i wiele osób, które aktywnie, z pełnym zaangażowaniem poświęcały swój cenny czas na działalność społeczną. Dziś, kiedy liczy się przede wszystkim ,,mamona”, kiedy wszyscy wołają o pieniądze, w inowrocławskim środowisku jest niewiele osób, które bezinteresownie działają na rzecz swojego miasta. Tadeusz Chęsy był takim Ostatnim Mohikaninem albo jednym z ostatnich, którzy potrafili wyłożyć własne pieniądze, poświęcić  mnóstwo czasu i pracy na rzecz naszego miasta.  Dziś takich osób jest coraz mniej.

Ponieważ jestem regionalistą, wielkim fanem wielkości średniowiecznego Inowrocławia, sam wydaję wiele pieniędzy na zakup pocztówek, fotografii i innych pamiątek dotyczących naszego miasta. Umiem docenić tego typu działalność, dlatego zawsze  byłem i jestem pełen podziwu dla Izby Tradycji, którą Tadeusz utworzył w drukarni. W PRL-u w każdym dużym inowrocławskim zakładzie pracy znajdowały się piękne i bogate w pamiątki  izby dotyczące historii zakładu pracy, a tym samym rodzinnego miasta. W nowym kapitalistycznym świecie wszystko zostało wyrzucone na śmietnik historii. Tadeusz był bardzo wrażliwy na pamięć i tradycję, z wielkim pietyzmem gromadził pamiątki dotyczące nie tylko drukarni, ale także Inowrocławia. W drukarni Pozkal organizowałem wiele spotkań, chociażby dotyczących promocji moich książek. Miałem okazję przekonać się, że każdy z uczestniczących gości był pod wielkim wrażeniem zgromadzonych tam pamiątek i trofeów.

Jak już wspominałem, Tadeusz był osobą, która pomagała w wielu imprezach o charakterze lokalnym, ale i krajowym, czego żywym przykładem jest organizowany przeze mnie w latach 2003- 2007 Bieg Zwycięstwa oraz w 2008 roku I Bieg Piastowski.

Widząc marazm lekkoatletyki w Inowrocławiu, zaproponowałem znakomitym sportowcom − Jankowi Jaskólskiemu i Edkowi Borowskiemu, aby pomogli mi zorganizować dużą imprezę, która zmobilizuje dzieci i młodzież do biegania, a tym samym do aktywnego trybu życia. Postanowiłem reaktywować  Bieg Zwycięstwa wcześniej organizowany w naszym mieście przez Stowarzyszenie Pokolenia Pomorza i Kujaw. Głównym organizatorem biegu było Biuro Turystyczne PIAST w Inowrocławiu. Impreza, która miała 5 edycji w latach 2003-2007, gromadziła na starcie setki uczestników biegów rozgrywanych w kilkunastu kategoriach wiekowych. Uczestniczyły w niej całe szkoły, jak np. Szkoła Podstawowa im. Janusza Kusocińskiego z Kołodziejewa (100 osób biegło, 60 kibicowało). Na trybunie zasiadało po kilkaset osób dopingujących uczestników biegu. W ciągu pięciu edycji Biegu Zwycięstwa przy pomocy Janka Jaskólskiego udało nam się  zaprosić do Inowrocławia takie sławy polskiej lekkoatletyki, jak: Irena Szewińska, Teresa Ciepły, Teresa Sukniewicz, Jerzy Kowalski, Ryszard Szczepański, Michał Joachimowski, Andrzej Lasocki, Kazimierz Zimny, Bogusław Mamiński, Zbigniew Makomaski, Waldemar Korycki, Witold Baran, Stanisław Grędziński, Andrzej Puławski, Jacek Wszoła, Zdzisław Hoffman i wielu innych znakomitych sportowców, którzy dość często byli gośćmi w drukarni Pozkal. Spotkania młodzieży z takimi sławami polskiego sportu były wspaniałą lekcją obywatelskiego wychowania.

 Wspominam o tym dlatego, że udało nam się zachęcić do biegania wiele młodych dziewcząt i wielu chłopców nie tylko z Inowrocławia, ale również dlatego, że tak duża impreza musiała mieć licznych pomocników. Na moje pytanie,  czy  Tadeusz włączy się w organizację biegu i czy mogę liczyć na jego pomoc, bez wahania odpowiedział: − Po co się pytasz, oczywiście. Jednocześnie wspominam o tym, aby pokazać, że Tadeusz był współorganizatorem wielu imprez  miejskich, włączał się z pełnym zaangażowaniem w promocję miasta oraz wspierał wiele imprez finansowo, mimo że  sprawy związane z kierowaniem firmą Pozkal pochłaniały większą część jego cennego  czasu. Zawsze można było liczyć na jego pomoc, gdziekolwiek działo się coś ciekawego…

Tadeusz kochał Inowrocław, chociaż urodził się w Bydgoszczy, dla Inowrocławia i jego mieszkańców poświęcał wiele czasu i pieniędzy. Był wszędzie tam, gdzie liczyło się dobro ogółu. Jak już wcześniej wspomniałem, działał w licznych stowarzyszeniach i organizacjach społecznych. Miasto i jego mieszkańcy potrafili mu za jego społeczną aktywność serdecznie podziękować. W 2019 roku  nadano mu  tytuł  Honorowy Obywatel Miasta Inowrocławia. Ze względu na swoje zasługi  został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz posiadał wiele odznaczeń resortowych. Sam z dumą mogę wspomnieć o jeszcze jednym ważnym wyróżnieniu. Otóż w  2010 roku zgłosiłem jego kandydaturę do tytułu „Inowrocławianin Roku”. Konkurs ten organizowany był przez Express Inowrocławski i Radio Gra. Oczywiście Tadeusz  odniósł bezapelacyjne zwycięstwo.

Niczego wielkiego nie osiągnie się nigdy bez aktywności ludzi kochających swoje miasto. Cieszmy się, że losy Tadeusza urodzonego w Bydgoszczy na zawsze związały się z Inowrocławiem. Nasze miasto już nie będzie takie samo bez Tadeusza Chęsego…

Bronisław Majewski, właściciel i dyrektor Biura Turystycznego PIAST