Alfred Krysiak

Nie tylko o Przewodniku

Jestem emerytowanym nauczycielem fizyki w Liceum Jana Kasprowicza, ale także maturzystą tej szkoły z 1951 roku. W 35. rocznicę egzaminu dojrzałości, a więc w 1986 roku, zorganizowaliśmy zjazd wychowanków, przygotowując na tę okazję jednodniówkę „Po 35 latach”, którą gratisowo wydrukował Tadeusz Chęsy. Uczynił to, mimo że wtedy sam dopiero rozkręcał własny interes poligraficzny. W kolejnych latach nasze kontakty nasiliły się, bowiem w szkole rodziły kolejne inicjatywy poznawcze, a nowo powstałe Stowarzyszenie Wychowanków Gimnazjum i Liceum Jana Kasprowicza co rusz zgłaszało własne potrzeby wydawnicze − cykliczne biuletyny, biografie zasłużonych profesorów, okolicznościowe jednodniówki, np. „Kto do Kaspra chodził” czy „Kasprowiczowski senior”, a nawet widokówki, których wtedy brakowało na rynku. Musimy pamiętać, że przełom związany z wydarzeniami 1989 roku spowodował wysyp pomysłów edytorskich, będących swego rodzaju odrabianiem straconego czasu po latach zastoju i cenzury. Niemal wszystko drukował Tadeusz Chęsy, bardzo często „po kosztach” albo całkowicie bezpłatnie.

Zamawialiśmy też poważniejsze publikacje niezwykle istotne dla poznania dziejów szkoły z dwutomową monografią i kalendarium dziejów SKS „Kasprowicz”, jak również ważne dla badań nad przeszłością naszego miasta książki o obozie na Błoniach, tajnym nauczaniu podczas okupacji, tajnych organizacjach wojskowych.

Wkład Tadeusza Chęsego w rozwój naszej lokalnej historiografii jest więc trudny do przecenienia. Do tego koniecznie przypomnieć trzeba fundowanie przez niego nagród książkowych na rozmaite okazje. Ponieważ byłem przewodnikiem PTTK i z tej racji organizowałem wiele imprez turystycznych, zawsze potrzebowałem nagród dla młodych uczestników różnego rodzaju konkursów, w tym dorocznych konkursów „Czy znasz Inowrocław i Kujawy” organizowanych dla szkół wszystkich szczebli w Młodzieżowym Domu Kultury „Pszczółka”. Nigdy nie spotkałem się z odmową, gdy zwracałem się do pana Chęsego z prośbą o taką pomoc.

Kontakty z Tadeuszem Chęsym były częstsze przy okazji starań o wydanie mojego przewodnika „Inowrocław i Kujawy”. Ostatnie wydanie przewodnika Józefa Aleksandrowicza miało miejsce w latach 70., wystąpił więc poważny brak tego rodzaju popularnej publikacji na rynku turystyczno-krajoznawczym. Postanowiłem opracować nowy przewodnik w nowatorskim układzie, pracując nad nim nie tyle przy biurku, co na trasach w terenie, wykorzystując swoje doświadczenia jako zapalonego turysty. Pojawiły się jednak poważne trudności z jego wydaniem. PTTK nie miał żadnych możliwości, Urząd Miasta i Starostwo nie były zainteresowane. Jedyną szansę dawał Pozkal. Pierwsza przeszkoda polegała na tym, że pan Tadeusz nieco wcześniej wydał opracowanie Janiny Sikorskiej nazwane przewodnikiem literackim, druga natomiast wiązała się z tym, że mój tekst oddany został w rękopisie − bez ilustracji, z odręcznie naszkicowanymi diagramami i mapkami. Zrozumiałe, że trudno było podjąć decyzję o przyjęciu do druku tak przygotowanego materiału. Sprawa wisiała więc jakiś czas w powietrzu, opory przełamał dopiero prof. Marian Biskup, który po zapoznaniu się z treścią przewodnika orzekł, że rzecz warta jest wydania. Tadeusz Chęsy zakupił ode mnie wtedy cały rękopis, biorąc na swoje barki ryzyko wydawnicze i masę obowiązków: korektę tekstu, skład, wykonanie szkiców, mapek i diagramów, dobór ilustracji i całą organizację techniczną. Musiał więc zaangażować liczne grono pracowników oraz pomocników spoza drukarni, a nad wszystkim czuwał niezapomniany Zbyszek Chmiel. Ciężka praca została nagrodzona, a nagrodą tą były liczne pozytywne opinie o nowym przewodniku, który okazał się strzałem w dziesiątkę, wysoko oceniony przez mieszkańców, kuracjuszy, turystów z kraju. W ciągu 10 lat ukazały się cztery wydania o łącznym nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy.

Wdzięczny jestem Tadeuszowi Chęsemu za jego ówczesną pozytywną decyzję, za odwagę i życzliwość. Mógł przecież zbyć mnie krótkim „nie”, postąpił jednak inaczej. Cieszę się, że mogłem się jemu choć trochę odwdzięczyć, gdy zapadła decyzja o reaktywacji Towarzystwa Miłośników Miasta Inowrocławia. Wtedy Tadeusz poprosił mnie o pomoc przy odszukaniu dawnych członków, przygotowaniu niezbędnej dokumentacji potrzebnej do rejestracji sądowej, zaprojektowaniu logo i znaczka organizacyjnego. Tak się złożyło, że pamiętałem pierwotne logo towarzystwa.
Ostatnio miłą niespodzianką stała się wiadomość o przyznaniu mi honorowego członkostwa TMMI. Domyślam się, że to nobilitujące wyróżnienie zawdzięczam w dużym stopniu przychylności Tadeusza Chęsego.

Alfred Krysiak