Iwona Suchomska

Witał wszystkich szerokim uśmiechem

Pracę w Zakładzie Poligraficzno-Wydawniczym Pozkal  rozpoczęłam w sierpniu 1991 roku. Prawdopodobnie byłam pierwszym pełnoetatowym pracownikiem, inni dorabiali po godzinach, w tamtych latach było to powszechne. Firma dopiero się rozwijała, ale mnie to nie przeszkadzało, najważniejsze, że miałam pracę na miejscu  i przestałam dojeżdżać do Bydgoszczy. To był najważniejszy argument do zmiany pracy, by zapewnić opiekę córce która rozpoczynała naukę w zerówce. W tym momencie pan Tadeusz potrzebował pracownika z moimi umiejętnościami (kiedyś powiedział, że jakbym spadła mu z nieba), a ja potrzebowałam pracy w Inowrocławiu.

Pracę w POZKALU  zaczynałam w swoim mieszkaniu, w tym czasie było to dla mnie bardzo korzystne, później na ul. Poznańskiej, znowu w swoim mieszkaniu, na ul. Jaśkowskiego i w obecnej lokalizacji przy ul. Cegielnej. Gdy przenosiliśmy się na ul. Cegielną, sprzęt komputerowy w końcu towar delikatny przewoziłam razem z moim mężem prywatnym samochodem marki Fiat 126p, na tylnym siedzeniu i na kolanach. Takie to były czasy i zaangażowanie w dbałość o stanowisko pracy, żeby przypadkiem nic nie uległo uszkodzeniu 😊.

Tadeusz Chęsy był człowiekiem zdecydowanym, szybko podejmującym decyzję i równie szybkim w działaniu. Moje bezpośrednie kontakty z Szefem często wiązały się potrzebą napisania jakiegoś pisma czy notatki było to dosyć stresujące bo trzeba było to zrobić szybko i dobrze, a szef czasami myślał szybciej niż mówił, więc wyczynem było za nim nadążyć i jeszcze złapać słowa które tylko pomyślał, a nie powiedział. Ale po latach pracy wiedziałam, że jak wchodzi Szef do biura to musi być pełna koncentracja. Pewnego razu wpadł i mówi: „Iwonka, tam wysłałem takie logo mogłabyś mi to wydrukować?”. Odpowiedziałam: „Jasne Szefie, ale nie dostałam dzisiaj żadnego maila od Szefa, kiedy Szef to wysyłał?”. „A to było gdzieś chyba rok temu…” – powiedział Szef. I taki właśnie był SZEF, potrafił zrobić niespodziankę.

Gdy w 1991 roku rozpoczynałam pracę w Zakładzie Poligraficzno-Wydawniczym Pozkal nie przypuszczałam, że człowiek, który mnie zatrudnił, pan Tadeusz Chęsy, zostanie Patronem ulicy przy której mieszkam. Nigdy nie znałam osobiście człowieka, którego imię nosiłaby jakaś ulica.

Z całym szacunkiem, ale czuję się dziwnie mieszkając przy ul. Tadeusza Chęsego, przez tyle lat był moim Szefem, zwykłym i jednocześnie niezwykłym człowiekiem. Przechodząc korytarzem witał wszystkich szerokim uśmiechem i tego samego oczekiwał w zamian.

Przecież to jakby było wczoraj….

Iwona Suchomska