Andrzej Szaefer

BYŁ BARDZO PRACOWITY

Moje pierwsze spotkanie z Tadeuszem miało miejsce w 1986 r. gdy chciał otworzyć własną drukarnię. W tamtych czasach, żeby uzyskać pozwolenie na założenie prywatnej firmy trzeba było posiadać kwalifikacje zawodowe w danej branży. Tadeusz mimo że był inżynierem musiał zdać egzamin w zawodzie drukarz. Ja wtedy pracowałem w Prasowych  Zakładach Graficznych w Bydgoszczy i byłem członkiem komisji egzaminacyjnej. Przydzielono mi Tadeusza na egzamin praktyczny na maszynie offsetowej. Po zdaniu egzaminu zarówno praktycznego jak i teoretycznego   Tadeusz był niezmiernie wdzięczny i zadowolony. Pamiętam jak przyjechał małym Fiatem i podwiózł mnie do centrum miasta na ul. Dworcową gdzie znajdował się stary zakład.

W następnych latach nasze spotkania były sporadyczne. Ponownie zaczęliśmy współpracę jak rozpocząłem pracować w Orkli w 1995 roku. Moja drukarnia specjalizowała się w druku zwojowym, a Tadeusz w Pozkalu posiadał maszyny arkuszowe i wspomagał nas w tym druku, oraz w oprawie klejonej. Najdłużej nieprzerwanie przez prawie 20 lat Pozkal drukował dla nas okładki do czasopisma „Misyjne Drogi”. Często odwiedzaliśmy się jeszcze, gdy drukarnia mieściła się na ul. Jaśkowiaka w Inowrocławiu. Tadeusz organizował co roku Dzień Drukarza na których bywałem. Niezapomniane były spotkania w teatrze połączone z koncertami, czy z Chrztem Drukarzy. Najbardziej uroczyste były spotkania na XX i XXV lecie Pozkala.

Oddzielny rozdział należy poświęcić spotkaniom SIMP-owskim. Pod koniec lat 90-tych zostałem podobnie jak Tadeusz członkiem Zarządu Głównego tej organizacji. Za kadencji Kazimierza Stępniewskiego najczęściej spotykaliśmy się w Łodzi. Tam nasze koleżeństwo a następnie przyjaźń się umocniła. Zaczęliśmy wspólnie jeździć na zebrania razem z Janem Nawrockim. Kiedy w 2010 Tadeusz został prezesem te wyjazdy się utrwaliły. Ja dojeżdżałem swoim samochodem do Inowrocławia, a potem jechaliśmy jego autem. Przeważnie prowadziliśmy na zmianę. W czasie jazdy Tadeusz słuchał przeważnie audycji „gadających”. Ja lubiłem muzykę i jak prowadziłem auto, a Tadeusz przysypiał to przełączałem stacje. Gdy się budził zaraz przełączał i na nowo gadali. Tak się trochę przekomarzaliśmy. W czasie jazdy też rozmawialiśmy o problemach zawodowych i różnych innych aktualnych sprawach. Oczywiście wymienialiśmy najpierw najnowsze kawały, żeby się pośmiać.

Spotykaliśmy się również na różnych sympozjach, targach i wyjazdowych spotkaniach w Poznaniu, Krakowie, Lublinie, Warszawie, Wrocławiu, Rydzinie, Łodzi. Przy okazji jak było trochę czasu to namawiałem Go do zwiedzania jakiś ciekawych  miejsc, czy wystaw. Spotykaliśmy się także w  towarzystwie małżonek i prywatnie w moim domu. Z konieczności zdrowotnych skorzystałem w 2017r. z usług sanatoryjnych w Inowrocławiu. Miałem wtedy okazję zobaczyć jego drugie dzieło któremu się poświęcał przez ostatnie 10 lat.

Tadeusz był zawsze bardzo serdeczny, uczynny i mocno zaangażowany we wszystkie sprawy, których się podejmował. Czasami mówiłem Mu żeby zwolnił, ale był bardzo pracowity i szybko nie zwalniał.

Zapamiętam Go jako Przyjaciela, Kolegę i Człowieka Wielkiego Formatu.

Andrzej Szaefer